niedziela, 26 stycznia 2014

Książki pomogają cz.1

Pomagają,   gdyż czytając je zostawiają ślad w naszej głowie. Ciężko zapamiętać wszystko ale mając odpowiednie pozycje w swojej bibliotece zawsze możemy do nich wrócić i odnaleźć  informację którą zawiera a którą chcemy rozpatrzyć i przypomnieć sobie. Z kilku pozycji książkowych które posiadam w mojej dziedzinie chciałbym napisać o tej którą prawie przeczytałem. Mowa tutaj o "Wadze startowej" której autorem jest Matt Fitzgerald. Świetna pozycja książkowa dla osób które dbają o swoją wysoką jakość jedzenia. Książka porusza wiele tematów związanych z odpowiednim zdrowym żywieniem w bardzo przystępny i nieskomplikowany sposób. Do mnie dotarła wręcz idealnie. Nie ma zbędnej ględzenia a wszystko opisane jest na konkretnych przykładach i poparte badaniami. Samo czytanie powoduje że zwracam jeszcze baczniejszą uwagę na to co spożywam, kiedy spożywam i w jakich ilościach. Deficyt kaloryczny musi być :)

sobota, 25 stycznia 2014

Mój pierwszy MTB

Miłość i przygodę z rowerem zacząłem dość późno i trwa ona około 2 lat. Gdzieś kiedyś w zeszłym roku buszując po necie dotarłem do maratonów rowerowych i pomyślałem sobie - fajnie by było pojeździć z ludźmi którzy jak ja kochają jazdę na rowerze. Po kilku dniach stwierdziłem, że jest i kategoria wiekowa dla mnie. Cóż nie wystąpiłem w niej gdyż dystans Mega był dla mnie jak na razie za długi. Pozostało mi się ścigać na trasie Hobby z chłopakami poniżej 30 lat ale cóż to było mniej ważne. Chciałem wystartować w ostatnim wyścigu w sezonie 2013 i wystartowałem. Oczywiście że rewelacji nie było gdyż w 2 tygodnie to niewiele się można przygotować. Wyścig zacząłem nie najgorzej ale pierwszy bardzo długi podjazd a wcale nie stromy zweryfikował moje nieprzygotowanie. Jazda powyżej progu mleczanowego była ciężka. W  głowie tak wiele myśli i ta najważniejsza że trzeba zwolnić gdyż celem nadrzędnym było dojechanie do mety. Pod tą górkę wyprzedziło mnie sporo zawodników i zrozumiałem, że tak lekko nie będzie. W trakcie wyścigu nie było łatwo i czym dalej tym więcej niespodzianek. Błoto akurat pokonałem nieźle, odcinek z trzema wykrzyknikami poszedł nawet całkiem dobrze ale na końcu porządna gleba i to na głowę (nie przeskoczyłem rowu). W końcowej fazie wyścigu zapłaciłem cenę jazdy przez za długi czas powyżej strefy tolerancji laktatu oraz braku odpowiedniego napoju nawadniającego. Skurcze łydek były spore więc kręciłem nie najmocniej. Przed samą metą wyprzedziłem jakiegoś kolegę i przyjechałem 35-ty. Nie ma tak źle. Poznałem nowych kolegów, ludzi którzy od wielu lat jeżdżą w maratonach, powiedzieli mi na początek kilka wskazówek i byłem z tego bardzo zadowolony. Było bardzo ciekawie. W tym roku startuję z tą różnicą, że teraz przygotuję się  odpowiednio. Plan treningowy, realizacja go, suplementy, nowy rower..... będzie jeszcze ciekawiej. Do zobaczenia na trasie :)

piątek, 24 stycznia 2014

Nienawidzę zimy

Niektórzy uwielbiają białe szaleństwo. Rozumiem endorfiny też występują. Jednak ja nie znoszę zimy. Całe piękno tego świata przykryte białym puchem, mroźno na zewnątrz i wszyscy siedzą w domkach. No prawie wszyscy. Nudna ta pora roku. Zieleń i cale życie zanika wokoło, każdy ucieka by się zagrzać i w pospiechu usiąść przed ekranem. Dodatkowo minusowa temperatura a często zimny wiatr przeszkadzają wybrać się na rower i potrenować. Cóż na cieplejsze dni przyjdzie mi jeszcze poczekać, na takie podczas których podczas jazdy na moim baiku będzie mnie wszystko niosło ku przestrzeni naprzód, mocno z frajdą pokonywania górek i pagórków oraz radości w pokonaniu wyjątkowo stromych podjazdów, a na górce wiatr w twarz i przymrużone oczy w słońcu oraz myśli.... kocham ten rower :)

Ograniczamy weglowodany proste

Jestem w trakcie diety. Oczywiście cel jest nie utracić mięśni a stracić tłuszczyk. Posiłków w ciągu dnia jest 5 i proporcje białka, węglowodanów i tłuszczy dobrane prawidłowo. Cóż ale ten cukier mi przeszkadza w tej herbacie i kawie. Postanowiłem coś z tym zrobić. Ksylitol, nie - postawiłem na stewię, zero kalorii, indeks glikemiczny również zero i 450 razy słodszy od cukru. No więc zakupiłem - 100g za cenę 18zł wraz z kosztami przesyłki. Herbatka całkiem nie zła z tymi drobniutkimi listkami ale rewelacji nie ma. Żeby 450 razy słodsza od cukru to przesada. Z cytrynką super. Trzeba czekać aby listeczki opadły na dno, gdyż przed zakupem myślałem że się rozpuszczają a tu nici z tego. Ale kaloryczność posiłków obniżona. Teraz czas na kawę i trzeba coś wymyślić gdyż z listkami nie przejdzie a tym bardziej z cukrem. Gorzkiej nienawidzę. Najważniejsze że 2kg w dół poszło.

czwartek, 23 stycznia 2014

Muza mnie niesie

Muza towarzyszy mi przez cały czas jazdy na moim MTB.  Najpierw wrzucałem do słuchania coś popularnego ale z biegiem czasu wyselekcjonowałem sobie swoje ulubione kawałki które co jakiś czas zmieniam i wynajduję nowe. Pomagają mi na treningach, mocno wciskać w pedały moc i przelewać ją na szybkość ale również przy wielkim zmęczeniu uspokoić oddech wsłuchując się w uspokajające rytmy. Wiatr wraz z muzą i słońcem niesie mnie najmocniej, najdalej i przynosi refleksje gdy zdobędę szczyt, jestem wysoko skąd wszystko widać również to jacy mali jesteśmy na tym świecie i... ile wspaniałych rzeczy można robić na tym świecie i czuć wolność na.... moim baiku :)


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kilka słów




Mój nowy blog o zdrowiu, rowerze i muzyce.
Prowadziłem już parę stron i blog ale były one tak naprawdę nie dla mnie lecz dla kogoś. Postanowiłem pisać swój blog o tym co lubię, w co wierzę, czuję i w jaki sposób staram się być lepszym człowiekiem. Sport a w największym stopniu jazda na rowerze, zdrowie, odżywianie oraz muza to elementy składowe tego co w moim życiu cenię.