środa, 5 marca 2014

Netsky był pierwszy

Muzyka to nieodzowny element towarzyszący mi podczas jazdy na rowerze. Szukając muzy dla siebie,  takiej która mobilizuje, jest motorem napędowym pod górkę i lekkością na zjazdach, dotarłem do Netsky-ego. Wiele kawałków tego właśnie muzyka gościło i gości w składzie kawałków na mojej starej mp3-ce. Szczególnie remiksy są ciekawymi propozycjami muzyki na rower. Tutaj mój numer jeden czyli Jessie J - Nobody's Perfect (Netsky Remix). Świetny kawałek który mocno pcha moc w pedały ale również mówi nie przesadzaj, nie jesteś już tak młody, już wysoki puls, to jeszcze nie tan etap treningu (interwałów beztlenowych). Cóż nikt nie jest perfekcyjny :).
Następny kawałek Rusko - Everyday (Netsky Remix) przypomina o systematycznym treningu ale również Come Back Home,Netsky - Memory Lane feat. Camo & Krooked (na szybkie trasy), Smile (na płaskie trasy) oraz Daydreaming (pod górkę) tworzą niepowtarzalną atmosferę w moim świecie :)

Treningi nocą

Treningi nocą mają swoje plusy i minusy. Wracając po pracy już w trakcie powrotu układam plan gdzie będę dzisiaj pędził na trening, który kierunek obrać aby pasował do etapu treningowego. Gdy już jestem na swoim rowerze i muzyka w uszach podpowiada mi że "jesteś naładowany energią" zaczynam mknąc na przód rozcinając powietrze. Wszystko idzie dobrze ale już po niecałej godzinie zaczyna zapadać noc i już nie jest tak pięknie jak w pełnym słońcu na wzgórzach. Teraz jadąc w dość chłodne wieczory trzeba pamiętać o naładowanych akumulatorkach aby lampka świeciła dobrze i mocno. Na części trasy lampy tworzą aleję którą mknę po pagórkach i równościach ale w końcu kończy się aleja gwiazd i zaczyna czarna ściana nocy. Idzie nawet całkiem dobrze, trzeba tylko pamiętać aby nie najeżdżać  na pobocze i pilnować kierunku jazdy. Kominiarka i okulary do jazdy nocą wspierają  górną część ciała i jest fajnie. Ale najtrudniej i najgorzej jest przy nieoświetlonych drogach przy zjazdach w dół. Tam właśnie gdzie mogę wykorzystać nachylenie terenu i mknąc jak najszybciej to muszę hamować. Prędkość w połączeniu z mrokiem oraz zakrętami stwarza  niebezpieczeństwo wylądowania w rowie więc trzeba hamować. Trudno że trzeba hamować, bezpieczeństwo najważniejsze. Tempo na 1km niestety spada do 2:40min ale trening jest. No niestety ale muszę trenować i w takich warunkach i dążyć do wyznaczonych celów. Już za kilka dni będzie weekend i wtedy trening w środku dnia przyniesie witaminę D :)

niedziela, 2 marca 2014

BTW (białka tłuszcze weglowodany)



Powoli zaczynam zakupy suplementów które pomogą mi wytrenować się na tyle aby móc zrealizować swoje cele na sezon i spełnić się w tym co kocham. Już od dawna a w zasadzie od zawsze zwracam uwagę na to co jem. Zdrowe żywienie dla mnie to podstawa. Po wyliczeniu zapotrzebowania kalorycznego na dzień treningowy i nie treningowy zaczynam dzielić posiłki w ciągu dnia tak aby pokrywały to moje zapotrzebowanie. Bardzo ważna jest ilość posiłków, czas spożywania, skład kaloryczny, indeks glikemiczny, ładunek kaloryczny oraz nawodnienie. Do tych wszystkich rzeczy o których będę sie rozpisywał kiedy indziej, dokładam suple. Zacznę od węglowodanów które napędzają mój metabolizm i dają energii na treningi. Po sporych i długotrwałych poszukiwaniach odpowiedniego specyfiku (info od koledzy, ze sklepów, różnych forów, sportowców, internetu i swojej wiedzy) postanowiłem zakupić Vitargo. Czy dobrze wybrałem? Napisze o tym po sezonie jak porównam z innymi węglowodanami. Niestety ryż, miód, makarony itd to niestety za mało w dzisiejszych czasach.  Kiedyś trenując trzy razy w tygodniu na siłowni  i stosując BCAA zaoszczędziłem mięśnie i na pewno BCAA pomogło mi w spalaniu tłuszczu. Badania o których czytałem pisały o około 15% pomocy przy spalaniu tłuszczu i u mnie nie wiem czy nie więcej. Ale to nie do wyliczenia. Również dodawał mi ten suplement siły na wyczerpujące treningi. Natomiast białko w postaci serwatki itp nie przeszło u mnie. Białko staram się dostarczyć organizmowi jak najbardziej naturalne czyli w piersiach z kurczaka, indyka, wołowina, ryby, jajka i pełnoziarniste pieczywo. No i te tłuszcze. Wiem że są one źródłem energii ale staram się na nie bardzo uważać gdyż przeliczenie się z nimi może spowodować braku deficytu kalorycznego w ciągu dnia a tym samym brak spadku wagi. Jasne że nie jestem w stanie uniknąć złych nasyconych tłuszczów ale staram się. Te nienasycone właściwe jak już są to  też w miarę gdyż po spożyciu sporej ilości orzeszków było niedobrze :). Myślę że wystarczy mi ich tyle co w moim ulubionym wypiekanym w domu z naturalnego zakwasu chlebie, który zawiera słonecznik itd a Omega 3 to już w tabletach :)


Jak ważna regeneracja

Zawsze jest częścią całego procesu treningowego która odgrywa bardzo ważną rolę.  Nie należę już do młodzieńców więc zwracam bardzo dużą uwagę na regenerację a tym samym odpoczynek po treningach. Zawsze moja regeneracja zaczyna się w zasadzie od nawodnienia przed treningiem gdyż ma to spore znaczenie w późniejszym procesie. W trakcie treningu staram się nawadniać przez cały czas ja i po zakończeniu treningu. Również po treningu staram się szybko zjeść odpowiedni posiłek z nieco wyższym indeksem glikemicznym oraz musi zawierać białko. No i teraz po około 1 godz następuje zmęczenie. Mój organizm wpada w tzw. najmniejszą odporność i stara się odzyskać jak najszybciej homeostazę. Tutaj jest mi potrzebne 3-4h aby było w miarę dobrze czyli częściowe odzyskanie sił. Niestety nie stosuję tutaj masaży, sauny i innych rzeczy które pomagają w regeneracji gdyż zwyczajnie na świecie brak mi na to czasu i fundusze też trzeba wydać. Ogromne znaczenie dla mnie ma odpowiedni sen i tutaj mam sporo problemów. Zawsze mam problemy z zaśnięciem z niedzieli na poniedziałek gdy mam udać się do pracy. Często nie śpię wtedy wcale. Bardzo frustrujące. Myślę że problem jest natury psychicznej i nie pozwala mi na bezbolesne zaśnięcie. Taka praca. Zatrzymałem się tutaj na wypoczynku biernym czyli śnie dlatego że ma on ogromny wpływ na wyniki i trening. Mianowicie każdy trening w moim wydaniu to realizacja na maksa tego co zaplanowałem i musi on być na zupełnym wypoczynku. Dokładam czasem kąpiele solne które moim zdaniem niewiele pomagają a raczej wygładzają skórę :).

niedziela, 16 lutego 2014

Książki pomogają cz.2



Swój zakup literatury rowerowej zacząłem od podstaw a mianowicie od pozycji Briana Lopeza i Lee McCormack'a "Jazda rowerem górskim". Pełen chęci wchłonięcia wiedzy zacząłem czytać zakupioną książkę. Zawiera wiele bardzo praktycznych podstaw w początkach z rowerem, począwszy od techniki różnych dziedzin pokonywania trasy, do porad jakie mamy wyścigi. Jest sporo do uzyskania z powyższej pozycji. Najbardziej zostało mi w głowie jak pokonywać zakręty, balans ciałem, hamowanie jak i sporo informacji o mocy. Najtrudniejszy był dział o warunkach ekstremalnych a konkretnie spróbowanie jazdy po wybojach, sypkiej i miękkiej nawierzchni, tam gdzie ślisko, wąsko i są koleiny. To dla mnie najtrudniejsze. Trzeba ćwiczyć, parę wywrotek zaliczyć a i filmiki z youtub'a pomagają w tym jak balansować ciałem i mieć metodę na pokonanie śliskich i trudnych odcinków. Ważne przy tym jest również dobranie właściwych opon gdyż bez nich będzie bardzo trudno.  Książka ta jest napisana bardzo przystępnym językiem, bez zbędnego słowotwórstwa i opisywania czegoś co nie niesie nic do sprawy. Mnie się bardzo podobała. Jako pierwsza książka wniosła do mojej głowy wiele, naprawdę wiele i jadąc po lasach i bezdrożach przypominam sobie że w danym momencie trzeba próbować tak właśnie jechać jak to opisali Brian i Lee. Już sporo razy w różnych warunkach po przejechaniu danego odcinka dopiero po nim pomyślałem o czym zapomniałem ale już następnym razem jeden czy dwa elementy wprowadziłem po czym uśmiechnąłem się że się udało. Trening czyni mistrza :).

Wsparcie rodziny - bezcenne

Aby osiągnąć postawione sobie cele w różnych sprawach potrzebnych jest spełnienie wielu konkretnych rzeczy które temu towarzyszą. Jedną z nich jest wsparcie rodziny w tym co robimy. Czas który posiadamy musimy podzielić na prace, obowiązki domowe, pomoc najbliższym jak i również nasze pasje. Jest tych spraw wiele. Trzeba pamiętać również iż najbliższe nam osoby również mają swoje pasje i trzeba empatycznie na nie spoglądać i również wspierać. Nie jest łatwo  spoić to wszystko w solidną, odpowiedzialną i bez usterek całość. Staram się zawsze sprostać tym zadaniom we wszystkich dziedzinach i sprawach lecz nie zawsze się to udaje. Dlatego wyrozumiałość najbliższych, ich wsparcie i pomoc oprócz tego że mi pomaga rozwijać się w tym co kocham to również jest dla mnie niesamowitym wsparciem i fundamentem. To ta osoba potrafi wesprzeć słowem, czynem, czasem, wyrozumiałością. Dlatego bardzo dziękuje za takie wsparcie. Z tym wsparciem i z pomocą Bożą mogę być spełniony i szczęśliwy.

niedziela, 9 lutego 2014

Muzyka bez popu

Muzyka to nieodzowny element mojej jazdy na rowerze. Czy to trening czy zupełnie luźny wypad to bez mojego starej MP3 nie ruszam się. Muzykę selekcjonuję na taką co jest w moim guście i nie pochodzi z żadnej listy przebojów. Moja muza dopinguje mnie do mocnego wciskania w pedały, luźnego odpoczynku, pokonywania przestrzeni a przy niej spojrzenie na ten piękny świat jest zupełnie inne. Na swoich pierwszych playlistach jako pierwszy pojawiły się kawałki z kanału youtube - UKF Drum & Bass i  Netsky ze sporą ilością kawałków, Marcus Maison & Will Dragen, Mitis, Maduk i Phaeleh. Ten ostatni wprowadzał w moją jazdę zupełny luz. Jednak z biegiem czasu dotarłem do swojego lidera którym jest Blackmill. Kawałek "Spirit of life" powodował ciary na mojej skórze i o to chodziło. To mój numer jeden.Dużo kawałków w moich uszach w wykonaniu Blackmila pozwala wydobyć ze mnie to co najlepsze. Ogólnie sporo muzyki w wydaniu Dubstep Melody i Chilled Dubstep Music. Szukając odpowiedniej dla siebie muzyki posłużyłem się portalem last.fm na którym można znaleźć muzę pokrewną do tej którą kocham. Z tych najnowszych to m.in. Tycho, Sub Focus, Halo 4, Hybrid Minds, CMA, Mr Probz, Dinka, nExow, Electric Joy Ride, Spectrem, Kaj, Vonikk i klasyka L-Wiz - Girl From Codeine City.


A na zewnątrz odwilż

Pogoda w tym roku a dokładniej zima rozpieszcza kolarzy górskich. Ja trenowałem gdzieś do połowy stycznia na zewnątrz. Jak już było mi zimno w stopy i palce u rąk to zakupiłem ochraniacze na buty, założyłem drugą parę rękawiczek i było super. Później jednak solidne mrozy spowodowały że przesiadłem się na trenażer. Teraz znowu odwilż i myślę o ponownym wyjściu na zewnątrz tym bardziej, że na najbliższe dwa tygodnie przewidywana temperatura powietrza to min 6 stopni. Czy ściągać oponę do trenażera i zakładać tą na zewnątrz? Zastanawiam się. Niestety nie mam drugiego koła i za każdym razem musiałbym zmieniać oponę chcąc jeździć w pokoju i znowu zmieniać przy wyjściu na zewnątrz. Pomyślę o tym kole na przyszłą zimę. Jednak obiecałem sobie, że od marca to na stówę wychodzę na zewnątrz poczuć ten powiew świeżego powietrza. Na trenażerze jednak to inna jazda. Dla mnie cięższa. Mimo że puszczam sobie filmiki na youtube i jadę z innymi kolarzami z filmiku i jest przyjemnie a tym samym można zobaczyć i zwiedzić wiele ciekawych miejsc i pozazdrościć ścieżek i dróg dla rowerów na takich pięknych jak na Majorce :)

Czas na siłownie

Siłownia jest nieodzownym elementem przygotowania siły w okresie zimowym. Kilka lat temu ostro chodziłem na siłownię 3 razy w tygodniu i całkiem nieźle mi szło. Pozostałości tamtego solidnego ćwiczenia widać w postaci mięśni. Wtedy poprawa sylwetki bardzo mnie cieszyła, wzrost klatki piersiowej, bicepsów i kaloryfer na brzuchu bardzo mnie cieszył. Lecz teraz w zimie trenując dwa razy w tygodniu trening na siłowni przed sezonem MTB trzeba te mięśnie uwydatnić czyli spalić tłuszcz. Spalanie tłuszczu idzie nawet bardzo dobrze lecz nie starcza mi czasu na 2 krotną wizytę w tygodniu na siłowni. Ach ta praca. Zacząłem przygotowania na siłowni od adaptacji anatomicznej i obecnie jestem w fazie siły maksymalnej. Ćwiczenia które wykonuję skupiają się szczególnie na nogach (czworogłowy uda, brzuchaty łydki, pośladkowy, dwugłowy) ale nie zapominam o przedramionach. Idzie całkiem dobrze lecz już 2 tygodnie wystąpił tylko jeden trening na 5 dni co mnie martwi. Nie przeskoczę tego. Trzeba postarać się i wygospodarować te 1,5 h dwa razy. To ważne. Tym bardziej że moim ogranicznikiem jest moc pośrednio na moc wpływa siła mięśni - więc siłkę trzeba pilnować. Jednak moja sylwetka nie przypomina sylwetki kolarza i niestety mięśnie klatki piersiowej i ramion będę musiał "dźwigać" na każdą górkę. Przynajmniej wyglądam pusturalnie jak facet :).

niedziela, 2 lutego 2014

Naturalne węglowodany

Wiem jak ważna jest dieta w sporcie lecz wiem również jak nie do końca jest zbadany wpływ suplementów diety na organizm człowieka. Staram się więc w życiu utrzymywać zbilansowaną dietę na co dzień. Na ogół to się udaje i proporcje białka, tłuszczów i węglowodanów zgadzają się prawie. Czasami i suplementy pomagają ale jak słyszę że kolega zażywa 5-6 różnych rodzajów suplementów to myślę że to sporo za dużo. Można odpowiednio się odżywiać i również dostarczyć organizmowi wszystkie niezbędne elementy. Co do węglowodanów to mój trening do niedawna zawierał zawsze izotonik ale zmieniłem to na korzyść dla siebie zamieniając go na miód z cytryną i szczypta soli. Dwa bidony na trening z tymi mieszankami wystarczają i dają mi energię w czasie jazdy. Jest zdrowo, jest nawodnienie, glukoza i fruktoza dają "paliwa" dla mięśni a wapń, sód, fosfor i szczególnie magnez są niezbędne aby mój organizm dobrze funkcjonował. Teraz tylko po treningu szybko posiłek z białkiem i anabolizm jest utrzymany.

Zapisywanie treningów

Lubię notować wszelkie dane z treningów. Średnie i maksymalne tętno, czas, prędkość, spalone kalorie, intensywności, dystans, przewyższenia i inne. Dlaczego? Zawsze przemawiały do mnie cyferki a mianowicie jeśli widać na nich postęp w jakichkolwiek danych i na wykresach widać, że wykres jest wznoszący to, to mnie mobilizuje i napędza. Nie jest to głównym mobilizatorem gdyż najważniejsze jest dla mnie czerpanie radości z jazdy po górkach ale jeśli mogę notować swoje postępy to czemu nie. Notuję je na Endomondo, wcześniej notowałem je na sportrackerze ale gdzieś w tych dwóch portalach brakuje mi analizy wykresów uwzględniających przewyższenia. Na stronie www.mathmed.blox.pl znalazłem ciekawy dzienniczek i do czasu się sprawdzał. Jednak nie posiada analizy przewyższeń w całym procesie treningu. To jest bardzo ważny element a niestety nie ma go. Może ktoś z Was posiada namiar na program analizujący również przewyższenia, moc na wykresach wgrywając plik .gpx? Owszem niektórzy powiedzą że można w Endomondo wykupić wersję PRO i analiza będzie ale wolę pieniążki przeznaczyć na sprzęt MTB. Jak na razie wyliczanie z moich danych zawartych w Endomondo plus przewyższenia dają mi jako taki obraz postępów lecz to ciągle za mało. Nie można mieć wszystkiego :)

Trenażer

W związku z tym, że zima się zaostrzyła i zakup ochraniaczy na byty SPD nie pomaga przy -10 stopniach Celsjusza i nawierzchnia drogi nie sprzyja jeździe na rowerze, postanowiłem zakupić trenażer. Cóż, czas leci a treningi trzeba przeprowadzać aby osiągnąć wyznaczone cele w tym sezonie. Po wielu sugestiach i przeglądnięciu wielu modeli i ofert postawiłem na jakość. Cóż dla mnie to ważne aby za parę miesięcy nie lecieć z reklamacją a tym samym nie móc ćwiczyć chociaż idzie wiosna. Ponadto 5 biegów w niektórych urządzeniach to wg mojego kolegi ze sklepu może braknąć za jakiś czas i wtedy cóż, ponowna zmiana trenażera. Nie stać mnie na to by dwa razy kupować to samo w krótkich odstępach czasu (np 1 roku). Mądry człowiek patrzy daleko w przód więc kupiłem troszkę droższy sprzęt jak dla mnie (nie było łatwo zdobyć taką kwotę z domowego budżetu).  Elite Qubo Power Mag Pack ma osiem biegów, rolkę elastogel, spore koło zamachowe, współpracuje z e-traning, jest stabilny i jest bardzo cichy (dokupiłem gładką oponkę). Teraz nie przeszkadza mi pogoda i mogę spokojnie trenować. Nie jest tak samo jak w rzeczywistości, wydaje mi się że jest ciężej ale to dopiero początki na trenażerze więc muszę się przyzwyczaić. O wiele bardziej przy takim samym pulsie jak na zewnątrz mój organizm się poci, pewnie dlatego że nie ma przyjemnego wiaterku ale za to filmiki z Youtuba na laptopie przed trenażerem i sam nie jadę :)

niedziela, 26 stycznia 2014

Książki pomogają cz.1

Pomagają,   gdyż czytając je zostawiają ślad w naszej głowie. Ciężko zapamiętać wszystko ale mając odpowiednie pozycje w swojej bibliotece zawsze możemy do nich wrócić i odnaleźć  informację którą zawiera a którą chcemy rozpatrzyć i przypomnieć sobie. Z kilku pozycji książkowych które posiadam w mojej dziedzinie chciałbym napisać o tej którą prawie przeczytałem. Mowa tutaj o "Wadze startowej" której autorem jest Matt Fitzgerald. Świetna pozycja książkowa dla osób które dbają o swoją wysoką jakość jedzenia. Książka porusza wiele tematów związanych z odpowiednim zdrowym żywieniem w bardzo przystępny i nieskomplikowany sposób. Do mnie dotarła wręcz idealnie. Nie ma zbędnej ględzenia a wszystko opisane jest na konkretnych przykładach i poparte badaniami. Samo czytanie powoduje że zwracam jeszcze baczniejszą uwagę na to co spożywam, kiedy spożywam i w jakich ilościach. Deficyt kaloryczny musi być :)

sobota, 25 stycznia 2014

Mój pierwszy MTB

Miłość i przygodę z rowerem zacząłem dość późno i trwa ona około 2 lat. Gdzieś kiedyś w zeszłym roku buszując po necie dotarłem do maratonów rowerowych i pomyślałem sobie - fajnie by było pojeździć z ludźmi którzy jak ja kochają jazdę na rowerze. Po kilku dniach stwierdziłem, że jest i kategoria wiekowa dla mnie. Cóż nie wystąpiłem w niej gdyż dystans Mega był dla mnie jak na razie za długi. Pozostało mi się ścigać na trasie Hobby z chłopakami poniżej 30 lat ale cóż to było mniej ważne. Chciałem wystartować w ostatnim wyścigu w sezonie 2013 i wystartowałem. Oczywiście że rewelacji nie było gdyż w 2 tygodnie to niewiele się można przygotować. Wyścig zacząłem nie najgorzej ale pierwszy bardzo długi podjazd a wcale nie stromy zweryfikował moje nieprzygotowanie. Jazda powyżej progu mleczanowego była ciężka. W  głowie tak wiele myśli i ta najważniejsza że trzeba zwolnić gdyż celem nadrzędnym było dojechanie do mety. Pod tą górkę wyprzedziło mnie sporo zawodników i zrozumiałem, że tak lekko nie będzie. W trakcie wyścigu nie było łatwo i czym dalej tym więcej niespodzianek. Błoto akurat pokonałem nieźle, odcinek z trzema wykrzyknikami poszedł nawet całkiem dobrze ale na końcu porządna gleba i to na głowę (nie przeskoczyłem rowu). W końcowej fazie wyścigu zapłaciłem cenę jazdy przez za długi czas powyżej strefy tolerancji laktatu oraz braku odpowiedniego napoju nawadniającego. Skurcze łydek były spore więc kręciłem nie najmocniej. Przed samą metą wyprzedziłem jakiegoś kolegę i przyjechałem 35-ty. Nie ma tak źle. Poznałem nowych kolegów, ludzi którzy od wielu lat jeżdżą w maratonach, powiedzieli mi na początek kilka wskazówek i byłem z tego bardzo zadowolony. Było bardzo ciekawie. W tym roku startuję z tą różnicą, że teraz przygotuję się  odpowiednio. Plan treningowy, realizacja go, suplementy, nowy rower..... będzie jeszcze ciekawiej. Do zobaczenia na trasie :)

piątek, 24 stycznia 2014

Nienawidzę zimy

Niektórzy uwielbiają białe szaleństwo. Rozumiem endorfiny też występują. Jednak ja nie znoszę zimy. Całe piękno tego świata przykryte białym puchem, mroźno na zewnątrz i wszyscy siedzą w domkach. No prawie wszyscy. Nudna ta pora roku. Zieleń i cale życie zanika wokoło, każdy ucieka by się zagrzać i w pospiechu usiąść przed ekranem. Dodatkowo minusowa temperatura a często zimny wiatr przeszkadzają wybrać się na rower i potrenować. Cóż na cieplejsze dni przyjdzie mi jeszcze poczekać, na takie podczas których podczas jazdy na moim baiku będzie mnie wszystko niosło ku przestrzeni naprzód, mocno z frajdą pokonywania górek i pagórków oraz radości w pokonaniu wyjątkowo stromych podjazdów, a na górce wiatr w twarz i przymrużone oczy w słońcu oraz myśli.... kocham ten rower :)

Ograniczamy weglowodany proste

Jestem w trakcie diety. Oczywiście cel jest nie utracić mięśni a stracić tłuszczyk. Posiłków w ciągu dnia jest 5 i proporcje białka, węglowodanów i tłuszczy dobrane prawidłowo. Cóż ale ten cukier mi przeszkadza w tej herbacie i kawie. Postanowiłem coś z tym zrobić. Ksylitol, nie - postawiłem na stewię, zero kalorii, indeks glikemiczny również zero i 450 razy słodszy od cukru. No więc zakupiłem - 100g za cenę 18zł wraz z kosztami przesyłki. Herbatka całkiem nie zła z tymi drobniutkimi listkami ale rewelacji nie ma. Żeby 450 razy słodsza od cukru to przesada. Z cytrynką super. Trzeba czekać aby listeczki opadły na dno, gdyż przed zakupem myślałem że się rozpuszczają a tu nici z tego. Ale kaloryczność posiłków obniżona. Teraz czas na kawę i trzeba coś wymyślić gdyż z listkami nie przejdzie a tym bardziej z cukrem. Gorzkiej nienawidzę. Najważniejsze że 2kg w dół poszło.

czwartek, 23 stycznia 2014

Muza mnie niesie

Muza towarzyszy mi przez cały czas jazdy na moim MTB.  Najpierw wrzucałem do słuchania coś popularnego ale z biegiem czasu wyselekcjonowałem sobie swoje ulubione kawałki które co jakiś czas zmieniam i wynajduję nowe. Pomagają mi na treningach, mocno wciskać w pedały moc i przelewać ją na szybkość ale również przy wielkim zmęczeniu uspokoić oddech wsłuchując się w uspokajające rytmy. Wiatr wraz z muzą i słońcem niesie mnie najmocniej, najdalej i przynosi refleksje gdy zdobędę szczyt, jestem wysoko skąd wszystko widać również to jacy mali jesteśmy na tym świecie i... ile wspaniałych rzeczy można robić na tym świecie i czuć wolność na.... moim baiku :)


poniedziałek, 20 stycznia 2014

Kilka słów




Mój nowy blog o zdrowiu, rowerze i muzyce.
Prowadziłem już parę stron i blog ale były one tak naprawdę nie dla mnie lecz dla kogoś. Postanowiłem pisać swój blog o tym co lubię, w co wierzę, czuję i w jaki sposób staram się być lepszym człowiekiem. Sport a w największym stopniu jazda na rowerze, zdrowie, odżywianie oraz muza to elementy składowe tego co w moim życiu cenię.