Miłość i przygodę z rowerem zacząłem dość późno i trwa ona około 2 lat. Gdzieś kiedyś w zeszłym roku buszując po necie dotarłem do maratonów rowerowych i pomyślałem sobie - fajnie by było pojeździć z ludźmi którzy jak ja kochają jazdę na rowerze. Po kilku dniach stwierdziłem, że jest i kategoria wiekowa dla mnie. Cóż nie wystąpiłem w niej gdyż dystans Mega był dla mnie jak na razie za długi. Pozostało mi się ścigać na trasie Hobby z chłopakami poniżej 30 lat ale cóż to było mniej ważne. Chciałem wystartować w ostatnim wyścigu w sezonie 2013 i wystartowałem. Oczywiście że rewelacji nie było gdyż w 2 tygodnie to niewiele się można przygotować. Wyścig zacząłem nie najgorzej ale pierwszy bardzo długi podjazd a wcale nie stromy zweryfikował moje nieprzygotowanie. Jazda powyżej progu mleczanowego była ciężka. W głowie tak wiele myśli i ta najważniejsza że trzeba zwolnić gdyż celem nadrzędnym było dojechanie do mety. Pod tą górkę wyprzedziło mnie sporo zawodników i zrozumiałem, że tak lekko nie będzie. W trakcie wyścigu nie było łatwo i czym dalej tym więcej niespodzianek. Błoto akurat pokonałem nieźle, odcinek z trzema wykrzyknikami poszedł nawet całkiem dobrze ale na końcu porządna gleba i to na głowę (nie przeskoczyłem rowu). W końcowej fazie wyścigu zapłaciłem cenę jazdy przez za długi czas powyżej strefy tolerancji laktatu oraz braku odpowiedniego napoju nawadniającego. Skurcze łydek były spore więc kręciłem nie najmocniej. Przed samą metą wyprzedziłem jakiegoś kolegę i przyjechałem 35-ty. Nie ma tak źle. Poznałem nowych kolegów, ludzi którzy od wielu lat jeżdżą w maratonach, powiedzieli mi na początek kilka wskazówek i byłem z tego bardzo zadowolony. Było bardzo ciekawie. W tym roku startuję z tą różnicą, że teraz przygotuję się odpowiednio. Plan treningowy, realizacja go, suplementy, nowy rower..... będzie jeszcze ciekawiej. Do zobaczenia na trasie :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz